Godzinę później zastępy

Kursy językowe online |koniecpol |Betsson

„Godzinę później zastępy ratownicze dotarły do następnego górnika — Piotra Krusa. Widać było tylko jego czuprynę. Reszta zasypana węglem i miałem.
— On się chyba udusił — zastanawiał się głośno inżynier Machura kierujący wtedy akcją ratowniczą. — Kiedy wydobyliśmy go nie dostrzegłem żadnych uszkodzeń ciała. Zasypało go w pozycji stojącej, z prawą ręką unieruchomioną wzdłuż ciała i z lewą przy twarzy, jakby próbował odgarnąć sypiący się miał. Gdybyśmy dotarli szybciej... Ale naprawdę robiliśmy wszystko co było możliwe.
Potem uwolnili Lesza — jedynego, który przeżył. W ciągu następnych kilkunastu godzin wydobywali już tylko trupy. Nikt nie wie i nigdy się nie dowie jak zginęli, czy po wstrząsie żyli jeszcze kilka minut, czy kilka godzin, o czym myśleli.
Dokładnie dwie doby po katastrofie, w niedzielę o trzeciej nad ranem, w foliowym worku otulonym kocem, przetransportowano na powierzchnię ostatnią ofiarę — Hieronima Wojtkowiaka.
W noniedziałkowych wydaniach śląskich gazet pojawiły się nekrologi. Cały Śląsk ogarnąła żałoba.
Towarzyszyła jej refleksja zginęło 10 górników — czy musieli zginąć
Kilka dni później uczestniczę w pogrzebie Wojtkowiaka. Z cmentarza wracam w kilkunastoosobowej grupie górników. Mówią o katastrofie. Szukają przyczyn. Do nikogo pretensji nie mają, nie oskarżają nikogo. Ale mają wątpliwości. Żal im kolegów i ich rodzin. Niepokoją się — zwyczajnie, po ludzku — o siebie i o swoje rodziny. Obok idzie inżynier Brol, który od początku do końca uczestniczył w akcji ratowniczej.“(3)

<<<< Przed działaniem fali | Przed rozpoczęciem marszu >>>>

catering warszawa |Tworzenie serwisów internetowych |wycieczki wilno